Górnik Zabrze ucieka, Raków Częstochowa znów przegrywa – podsumowanie zaległych meczów w PKO BP Ekstraklasie


Górnik Zabrze wyjechał do Kielc, aby uciec od ligowych rywali. Raków Częstochowa pragnął zacząć regularne punktowanie.

15 września 2026 Górnik Zabrze ucieka, Raków Częstochowa znów przegrywa – podsumowanie zaległych meczów w PKO BP Ekstraklasie
Zbigniew.H

Górnik Zabrze chciał potwierdzić swoją ligową formę w meczu z Koroną Kielce i odskoczyć ligowej czołówce. Raków Częstochowa marzył o triumfie nad Zagłębiem Lubin, który pozwoliłby mu rozpocząć odbijanie się od dna. Polscy reprezentanci w Europie nadrabiali zaległości w PKO BP Ekstraklasie. Zabrzanie zrealizowali swój plan w niezwykle pragmatyczny sposób. „Medaliki” cierpią po wtorkowym wieczorze przy ulicy Limanowskiego.


Udostępnij na Udostępnij na

Spokojny początek

Raków Częstochowa przystępował do rywalizacji z zespołem Leszka Ojrzyńskiego po pierwszym ligowym zwycięstwie nad Motorem Lublin. Piłkarze Tomasza Kaczmarka wyszli przed własną publicznością z prostym planem. Liczyła się tylko wygrana, która miała odbudować zaufanie kibiców. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy próbowali przebić się przez defensywę Zagłębia Lubin. Nie było to łatwe, bo „Miedziowi” stworzyli miedziowy mur. Uczestnik eliminacji Ligi Konferencji budował swoje akcje i szukał okazji do strzelenia gola.

Leszek Ojrzyński nie doczekał się celnego strzału swojej drużyny. Kibice przy Limanowskiego ujrzeli za to trzy celne próby swoich piłkarzy, z których jedna przyniosła im radość. Marko Bulat wykazał się pazernością w polu karnym i wykorzystał powstałe w nim zamieszanie. Chorwat, na którego wcześniej narzekaliśmy, dał pozytywny impuls pod wodzą nowego szkoleniowca w ostatniej akcji pierwszej połowy.

Horror przy Limanowskiego

Druga połowa nie zapowiadała horroru dla byłego trenera Radomiaka Radom. Gospodarze cieszyli się z drugiego trafienia w 58. minucie, lecz bramka została anulowana. Mecz układał się po myśli Rakowa Częstochowa, ale gospodarze nie przypieczętowali przewagi kolejnym golem. Gracze Leszka Ojrzyńskiego potrafią ukąsić rywala i znów tego dokonali. Rzut rożny zmienił oblicze spotkania, ponieważ Michał Nalepa doprowadził do wyrównania w 70. minucie.

Następnie wpadliśmy w piłkarską karuzelę, ponieważ w tym meczu wydarzyło się niemal wszystko. Fran Tudor opuścił boisko w 84. minucie z powodu drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki. Raków Częstochowa stanął pod ścianą. Marcel Reguła świetnie odczytał podanie Mehira Emrelego, a reprezentant polskiej młodzieżówki sfinalizował ten przechwyt golem. Nic nie wskazywało na to, aby spotkanie miało wymknąć się spod kontroli jeszcze bardziej.

Jednak „Medaliki” wypracowały sobie możliwość dokonania czegoś niezwykłego. Patryk Makuch wykorzystał rzut karny w 96. minucie, dzięki czemu goście po raz drugi przegrywali. Arbiter doliczył 11 minut do drugiej połowy i ten czas został spożytkowany przez przyjezdnych. Zagłębie Lubin musiało przejąć inicjatywę, więc piłkarze Leszka Ojrzyńskiego wyszli ze swojej strefy komfortu. „Miedziowi” pokazali moc i wyrwali trzy punkty. Roman Yakuba obsłużył Damiana Michalskiego, który odnalazł się w polu karnym i wpakował piłkę do siatki w 103. minucie. Raków Częstochowa stracił punkty w ostatniej akcji meczu i może czuć olbrzymie rozczarowanie końcowym rezultatem.

Najmniej oczekiwany scenariusz

Górnik Zabrze wyjechał do Kielc, aby zmierzyć się z zespołem Jacka Zielińskiego. Dwie mocne ekipy spotkały się, by potwierdzić swój ligowy potencjał. Korona wyszarpała wygraną we Wrocławiu, a podopieczni Michala Gašparíka odwrócili losy meczu z Lechem Poznań. Mogliśmy obawiać się, że ta potyczka zakończy się remisem 1:1, ponieważ taki wynik padał najczęściej na Exbud Arenie. Spodziewaliśmy się goli, bo te zespoły gwarantują emocjonujące mecze.

Górnik Zabrze rozegrał fenomenalną pierwszą połowę. Spotkanie było zamknięte, a gospodarze przejęli inicjatywę. Korona Kielce posiadała piłkę, lecz nie spożytkowała tego atutu. Podopieczni Jacka Zielińskiego odbijali się od defensywy wicemistrzów Polski i oddali pierwszy strzał w kierunku bramki po rzucie wolnym w 36. minucie. „Scyzory” nacinali obronę Zabrza, ale Philipp Schulze nie musiał interweniować przy żadnej próbie.

Maszyna Michala Gašparíka wystrzeliła w najmniej oczekiwanym momencie, ponieważ Peter Federico zszokował kibiców zgromadzonych na obiekcie w Kielcach. Dominikańczyk podsumował zespołową akcję swoich partnerów i skierował piłkę do bramki przy bliższym słupku Ksawiera Dziekońskiego.

Otarli się o perfekcję

Druga połowa wyglądała podobnie, ponieważ Korona Kielce napierała. Górnik Zabrze oddał pole gry i wyśmienicie zamykał rywalom możliwość grania w poprzek boiska. Gracze Jacka Zielińskiego nie potrafili znaleźć luki w defensywie triumfatora Pucharu Polski. Gospodarze oddali tylko dwa strzały, z których żaden nie poleciał w światło bramki. Philipp Schulze mógł nie wychodzić na drugą połowę, ponieważ rywal nie oddał celnego uderzenia w jego stronę. „Złocisto-krwiści” przebywali na połowie przeciwnika, lecz nie zrobili z tego niczego w ataku.

Górnik Zabrze zneutralizował ofensywę rywala, dlatego musimy wyróżnić cały zespół trenera Michala Gašparíka za grę w obronie. Kolektyw, dyscyplina i organizacja zaimponowały nam w tej rywalizacji. Słowacki szkoleniowiec wykonał rewelacyjną pracę ze swoją drużyną. Znamy trenera lidera PKO BP Ekstraklasy, który zwraca ogromną uwagę na te elementy. Erik Janža, Josema, Rafał Janicki i Michal Sáček stanowili monolit, a koledzy wzorowo wspierali poczynania swoich obrońców.

Górnik Zabrze wypunktował przeciwnika i był bezwzględny w kontrach. Maksym Khlan mógł zamknąć to spotkanie w 55. minucie, ale bramkarz popisał się wspaniałą interwencją. Jednak podziwialiśmy występ byłego gracza między innymi Realu Madryt, który uciszył stadion przy ulicy Ściegiennego. Peter Federico uderzył w kierunku bliższego słupka, a Ksawier Dziekoński nie zatrzymał tego strzału. Na twarzach pojawiły się uśmiechy, ponieważ zabrzanie przypieczętowali ucieczkę na pięć punktów przewagi nad drugą Legią Warszawa. Górnik Zabrze podbił obiekt Korony Kielce jako pierwszy od 22 lutego i potwierdził swoją moc po pokonaniu mistrza kraju w poprzedni weekend.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze